Wyobraź sobie rynek.
Stoją na nim dziesiątki, setki ludzi. Każdy z tabliczką: „Otwieram Instagram”, „Dostarczam leady”, „Buduję lejki”, „Robię reklamę”. Każdy trzyma w rękach pęk kluczy. I wszyscy przekrzykują się: „Chodź do mnie! Moje klucze są najbardziej uniwersalne! Zaraz przyprowadzę Ci klientów!” Podchodzisz do jednego z nich. — Masz klucz do mojego biznesu?
On się uśmiecha. — Oczywiście! Mam klucze do wszystkiego! Brzmi dobrze. Nawet zbyt dobrze.
Po tygodniu — cisza. Po miesiącu — przepalony budżet. Po dwóch — rosnące poczucie, że coś tu jest nie tak. A problem jest prosty.
Ty masz swój zamek.
Każdy biznes ma swój własny zamek. Swój kształt. Swoją kombinację. Swój kontekst. Masz unikalny produkt, konkretną grupę odbiorców, własną logikę wyboru klienta. A klucz do tego zamka można wyciąć tylko według oryginalnego wzoru. Nie da się go dobrać „na oko” z cudzych pęków.
Tymczasem „klucznicy z rynku” nie wiedzą, jaki masz zamek. Potrafią tylko jedno: wkładać klucze do szczeliny i sprawdzać, czy się obrócą. A Ty czekasz na cud. Myślisz, że to mistrzowie. A to po prostu ludzie, którzy wiedzą, gdzie są drzwi do podobnego typu zamków.
Potrafią tylko jedno: wkładać klucze do szczeliny i sprawdzać, czy się obrócą. A Ty czekasz na cud. Myślisz, że to mistrzowie. A to po prostu ludzie, którzy wiedzą, gdzie są drzwi do podobnego typu zamków.
Dlaczego to działa w piekarni — ale nie w Twojej usłudze
Jeśli jesteś piekarnią, apteką albo wulkanizacją — zaspokajasz podstawowe, fizjologiczne potrzeby. Klienci Cię znajdą. Przyjdą. Wystarczy baner, obecność w Google Maps — i ruch się pojawi. To przypadek, w którym klucze są do siebie podobne. Choć nawet wtedy — jeśli obok są trzy takie same punkty — musisz się wyróżnić. Ale jeśli świadczysz usługi psychologiczne, edukacyjne, B2B, doradcze, projektowe, niestandardowe — wtedy wszystko się zmienia. Tutaj uniwersalne klucze nie działają. Tutaj potrzebna jest precyzyjna regulacja.
90% pracy jest po Twojej stronie
I tu pojawia się najbardziej niepopularna prawda: to Ty musisz stworzyć swój klucz. Nie tylko odkryć, jaki on jest — ale go zaprojektować. Zrozumieć: kim jest Twój klient, jaką ma potrzebę, jak podejmuje decyzję i co dokładnie mu oferujesz, żeby to zadziałało. Ci, do których zwykle idziesz, to nie są marketerzy w pełnym znaczeniu tego słowa. To specjaliści od ruchu, lejków, reklam, launchy. Stoją na rynku z tabliczkami i mówią: „Mamy dostęp do Facebooka, Instagrama, TikToka, Google — chodź, przyprowadzimy Ci ludzi!” I co się dzieje? Przynosisz im „coś”, a oni próbują znaleźć do tego odpowiednie drzwi. W najlepszym wypadku — znajdują zamek, do którego Twój klucz jakby pasuje. Ale nie chce się obrócić, zacina się albo otwiera nie to pomieszczenie.
Bo klucz tworzysz Ty. Zamek to Twój produkt i Twój klient. A oni tylko wkładają klucze. Nie projektują zamków. Nie wycinają kluczy.
⚠️ Nie wejdą za Ciebie w Twoją rolę w biznesie.
⚠️ Nie myślą za Ciebie.
⚠️ Nie wiedzą, co masz „w środku”.
Ale… udają, że wiedzą. I to jest największe oszustwo. Innej drogi nie ma. Albo bierzesz odpowiedzialność i budujesz system, albo dalej liczysz, że ktoś zrobi to za Ciebie.
Stoją na nim dziesiątki, setki ludzi. Każdy z tabliczką: „Otwieram Instagram”, „Dostarczam leady”, „Buduję lejki”, „Robię reklamę”. Każdy trzyma w rękach pęk kluczy. I wszyscy przekrzykują się: „Chodź do mnie! Moje klucze są najbardziej uniwersalne! Zaraz przyprowadzę Ci klientów!” Podchodzisz do jednego z nich. — Masz klucz do mojego biznesu?
On się uśmiecha. — Oczywiście! Mam klucze do wszystkiego! Brzmi dobrze. Nawet zbyt dobrze.
Po tygodniu — cisza. Po miesiącu — przepalony budżet. Po dwóch — rosnące poczucie, że coś tu jest nie tak. A problem jest prosty.
Ty masz swój zamek.
Każdy biznes ma swój własny zamek. Swój kształt. Swoją kombinację. Swój kontekst. Masz unikalny produkt, konkretną grupę odbiorców, własną logikę wyboru klienta. A klucz do tego zamka można wyciąć tylko według oryginalnego wzoru. Nie da się go dobrać „na oko” z cudzych pęków.
Tymczasem „klucznicy z rynku” nie wiedzą, jaki masz zamek. Potrafią tylko jedno: wkładać klucze do szczeliny i sprawdzać, czy się obrócą. A Ty czekasz na cud. Myślisz, że to mistrzowie. A to po prostu ludzie, którzy wiedzą, gdzie są drzwi do podobnego typu zamków.
Potrafią tylko jedno: wkładać klucze do szczeliny i sprawdzać, czy się obrócą. A Ty czekasz na cud. Myślisz, że to mistrzowie. A to po prostu ludzie, którzy wiedzą, gdzie są drzwi do podobnego typu zamków.
Dlaczego to działa w piekarni — ale nie w Twojej usłudze
Jeśli jesteś piekarnią, apteką albo wulkanizacją — zaspokajasz podstawowe, fizjologiczne potrzeby. Klienci Cię znajdą. Przyjdą. Wystarczy baner, obecność w Google Maps — i ruch się pojawi. To przypadek, w którym klucze są do siebie podobne. Choć nawet wtedy — jeśli obok są trzy takie same punkty — musisz się wyróżnić. Ale jeśli świadczysz usługi psychologiczne, edukacyjne, B2B, doradcze, projektowe, niestandardowe — wtedy wszystko się zmienia. Tutaj uniwersalne klucze nie działają. Tutaj potrzebna jest precyzyjna regulacja.
90% pracy jest po Twojej stronie
I tu pojawia się najbardziej niepopularna prawda: to Ty musisz stworzyć swój klucz. Nie tylko odkryć, jaki on jest — ale go zaprojektować. Zrozumieć: kim jest Twój klient, jaką ma potrzebę, jak podejmuje decyzję i co dokładnie mu oferujesz, żeby to zadziałało. Ci, do których zwykle idziesz, to nie są marketerzy w pełnym znaczeniu tego słowa. To specjaliści od ruchu, lejków, reklam, launchy. Stoją na rynku z tabliczkami i mówią: „Mamy dostęp do Facebooka, Instagrama, TikToka, Google — chodź, przyprowadzimy Ci ludzi!” I co się dzieje? Przynosisz im „coś”, a oni próbują znaleźć do tego odpowiednie drzwi. W najlepszym wypadku — znajdują zamek, do którego Twój klucz jakby pasuje. Ale nie chce się obrócić, zacina się albo otwiera nie to pomieszczenie.
Bo klucz tworzysz Ty. Zamek to Twój produkt i Twój klient. A oni tylko wkładają klucze. Nie projektują zamków. Nie wycinają kluczy.
⚠️ Nie wejdą za Ciebie w Twoją rolę w biznesie.
⚠️ Nie myślą za Ciebie.
⚠️ Nie wiedzą, co masz „w środku”.
Ale… udają, że wiedzą. I to jest największe oszustwo. Innej drogi nie ma. Albo bierzesz odpowiedzialność i budujesz system, albo dalej liczysz, że ktoś zrobi to za Ciebie.